Gosia …… nie potrafię się z Tobą pożegnać ……..

Wielokrotnie pisałam już o tym, że od wielu lat, śmierć jest nieodzowną częścią mojego życia i że powinnam się na nią trochę uodpornić. W ciągu ostatnich lat zabrała moich rodziców i wiele bliskich mi osób – tych z mojej najbliższej rodziny i również z tej dalszej. Zabrała wielu moich znajomych, przyjaciół, wiele osób które po prostu znałam, z którymi spotykałam się na co dzień, z którymi pracowałam, żeglowałam, imprezowałam i piłam piwo. 

Tylko czy na śmierć można się choć w najmniejszym stopniu uodpornić? Każda śmierć zostawia w nas ślad na długie lata, a może już na zawsze. Fakt, że po jakimś czasie ten ból trochę mija, ale wydaje mi się że wraz z upływem czasu, ból po stracie nigdy nie mija na zawsze.

Co roku odchodzą również bliskie mi osoby onkologiczne, bo ten nasz pasożyt potrafi być bardzo zdradliwy. W lutym odeszła Ania z którą kiedyś żeglowałam i która nie miała jeszcze trzydziestki i szmat życia przed sobą.

W czwartek odeszła Gosia…….

Czytaj dalej

Zaszczepiłam się w pierwszym możliwym terminie – dlaczego?

….. bo nie miałam najmniejszych wątpliwości że tak trzeba, bo widziałam zbyt dużo ludzi zakażonych koronawirlsem w moim najbliższym otoczeniu i widziałam jak ciężko niektórzy z nich tego covid’a przechodzą, bo słyszę co mówią o swoich ciężko chorych i umierających pacjentach moi przyjaciele lekarze, których oddziały zostały przekształcone w oddziały covidowe, bo ciągle słyszę że ktoś ma wynik pozytywny i widzę co się dzieje wokół mnie i wśród moich znajomych, których posiadam dość znaczną ilość, bo widzę powikłania po-covidowe wśród stosunkowo młodych ludzi i widzę jakie piętno zostawia w nich przebyta choroba, bo chciałabym chronić swoich najbliższych, a mam w najbliższej rodzinie osoby starsze i nie chciałabym dowiedzieć się że są covid – pozytywni, bo ja coś przytargałam z pracy i wreszcie dlatego że jestem trzeźwo myślącą i bardzo pragmatyczną osobą wierzącą w medycynę i w jej rozwój.

Czytaj dalej

W jaki sposób zostałam cudownie ozdrowiona …………

…….. przez szacowny zespół do spraw orzekania o niepełnosprawności. Bo ja od ponad roku już jestem całkowicie zdrowa (przynajmniej wg tych pań które zasiadały w komisji). Nic to że ani cycek mi nie odrósł, ani węzły chłonne, nic to że cały czas jestem pacjentką onkologiczną i jestem pod opieką poradni, nic to że przez te wszystkie lata pojawiły mi się kolejne problemy zdrowotne i jestem pod opieką kolejnych specjalistów. To nie ma żadnego znaczenia. Dla zespołu orzekającego ważne jest że dobrze wyglądam i że pracuję. I tyle.

Ale po kolei. 

Czytaj dalej

Ile kosztuje reklama Fundacji Nasze Dzieci? I po co ona jest? I dlaczego tych wydatków nie możnaby spożytkować w bardziej potrzebny sposób?

Od jakiegoś czasu widzę tę reklamę wszędzie. W różnej postaci, ale jest na każdej ulicy. W tym tygodniu niedaleko miejsca gdzie mieszkam na 500 metrowym odcinku ulicy zobaczyłam 6 bilbordów jeden po drugim, a dziś na dojazdówce do Makro w Ząbkach na 200 metrowej ulicy naliczyłam ich 5. No i tutaj pojawia się pytanie – kto za to płaci? Czy jest to jakaś kampania społeczna? Darmowa? Raczej nie sądzę bo darmowe bilbordy pojawiają się na krótko, a te wiszą już od dobrych kilku tygodni i to w zmiennej formie. Jakie są koszty takiej reklamy?

Czytaj dalej

W życiu nie chodzi o to, by przeczekać burzę. Chodzi o to, żeby nauczyć się tańczyć w deszczu.

Kilka dni temu grzebałam sobie na fejsie i wpadły mi w oko właśnie te dwa zdania. Przeczytałam je kilka razy zupełnie bezmyślnie, ale im więcej razy je czytałam, tym bardziej docierało do mnie co te zdania znaczą w tym obecnym, trudnym czasie. 

Myślę że większość z nas przechodzi trudne chwile i nie potrafi odnaleźć się w tej nowej rzeczywistości. Czytaj dalej

ŻYCIE W CZASACH ZARAZY

Właśnie mija miesiąc naszej izolacji. Miesiąc od czasu kiedy nasze życie z dnia na dzień zmieniło się o 180 stopni. Pięć tygodni temu chyba nikt nie zdawał sobie sprawy jak ten czas epidemii będzie wyglądał, ale z dnia na dzień szara rzeczywistość zarazy oganiała nas coraz bardziej. Ups, chyba mi wyszło jak początek jakieś tandetnej powieści, a nie o to mi chodziło.

Generalnie to chyba wszyscy mają dość, a cały paradoks polega na tym, że przecież ciągle narzekaliśmy na chroniczny brak czasu i życie w ciągłym biegu. A teraz ? Czytaj dalej

Pacjencie …………………………….. umieraj w ciszy …………………………..

…………… bo rządzący naszym krajem mają cię w głębokiej dupie …….

Że za ostro? Za bardzo dosadnie? sorry ale nie znajduję kulturalnych słów, żeby opisać to co się dzieje w nasze rodzimej onkologii. Z jednej strony rządzący naszym krajem wygaszają peany o tym jaka to świetlana przyszłość przed nią, a z drugiej, słucham lekarzy specjalistów, lekarzy onkologów, którzy na faktach pokazują, że polska onkologia to równia pochyła w dół. Czytaj dalej

KAUKAZ – czyli jak to było z tą moją wyprawą na Dach Europy.

Szczerze mówić to nie bardzo pamiętam, kiedy w mojej głowie zrodziła się myśl żeby wspiąć się na jakieś wyższe góry a nie tylko na szczyty tatrzańskie. Czy to było po wejściu na Rysy, Świnicę, Koprowy czy na Krywań? czy wspięciu się na Przełęcz pod Chłopkiem, która była dla mnie dużym wyzwaniem? czy po tym jak weszłam na Grelach? czy po przejściu Orlej Perci? tak naprawdę to chyba nie ma to aż takiego znaczenia. W każdym razie kilka lat temu przemknęło mi przez myśl, że chciałabym pójść gdzieś wyżej. W sferze marzeń mam kilka szczytów które chciałabym zdobyć i być może zostaną już one tylko marzeniami, ale te kilka lat temu stwierdziłam, że Kaukaz to może być całkiem realne marzenie. A skoro Kaukaz to oczywiście Elbrus, czyli 5642 m. n.p.m. Czytaj dalej

kolejna bezsensowna śmierć …………………

Od wielu już lat, śmierć jest nieodzowną częścią mojego życia i tak naprawdę powinnam się już na nią trochę uodpornić, bo zabrała wiele bliskich mi osób. Tylko czy można się na nią uodpornić? Każda śmierć zostawia w nas ślad na długie lata, a może już na zawsze. Fakt, że po jakimś czasie ten ból trochę mija, ale wydaje mi się że wraz z upływem czasu, ból po stracie nigdy nie mija na zawsze. Czytaj dalej

RAK I ALKOHOL …… czyli pić czy nie pić oto jest pytanie ………

Już jakiś czas temu kilka osób sugerowało mi napisanie tekstu na ten temat, ale szczerze mówiąc nigdy nie czułam się jakimś ekspertem, żeby wypowiadać się publicznie w tej kwestii. Jednak z drugiej strony, od kilku już lat jestem onkologiczna i tak naprawdę to zupełnym abstynentem niestety nie jestem, więc może najwyższa pora żeby na ten temat coś powiedzieć.

Kilka razy w moim życiu był czas kiedy w ogóle rezygnowałam z alkoholu, ale często było tak, że życie mocno weryfikowało te moje plany. Czytaj dalej